Książki

Biegnąca z wilkami

Biegnąca z wilkami

 

Święta to dla mnie zawsze czas z książką. Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić wrażeniami po mojej ostatniej lekturze.
Wokół „Biegnącej z wilkami” krążyłam nieśmiało już od kilku lat. Niepewność, bo z jednej strony to klasyk literatury feministycznej, ale w znaczne mierze oparty na filozofii Junga. Czułam presję, że powinnam ją przeczytać, z drugiej strony nie chciałam. Obawiałam się przesytu legend i mistycyzmu, rozczarowania, że nie będę w stanie potraktować tej książki poważnie.

Coś jednak mnie do „Biegnącej z wilkami” ciągnęło. Może psychoanaliza, która zawsze mnie fascynowała, rola podświadomości, związki człowieka z przyrodą (wspaniały „Walden”!). 
I tak tkwiłam gdzieś pośrodku, niezdecydowana. Chyba nigdy nie analizowałam tak długo czy powinnam czytać książkę, czy nie (oprócz Ulissesa, tutaj nadal decyzja nie została podjęta).
W końcu po kolejnej lekturze jakkolwiek pięknie skonstruowanej, mądrej czy nawet momentami genialnej, a jednak skoncentrowanej na mężczyźnie, gdzie kobiecym postaciom zostały rzucone ochłapy osobowości, zdolności, intelektu, powiedziałam dość.
To był ten przełomowy moment, kiedy poczułam, że naszedł mój czas na „Biegnącą z wilkami”. Czas wyjść z bezpiecznego zakątka książek czasami aż do bólu racjonalnych. Pamiętam, jak kilka lat wcześniej z taką pomocą przyszedł mi Salman Rushdie. Najpierw „Grimusem”, potem „Szatańskimi wersetami”. Powiew symbolizmu, baśni, zmiana perspektywy, wyleczyły mnie wtedy z rozczarowania literaturą.
Wracając do „Biegnącej z wilkami”.  Myślę, że kilka lat wcześniej wyśmiałabym ją, zbagatelizowała. Tak, zawiera wszystko, czego się obawiałam: mistycyzm, legendy, archetypy i Junga w całej okazałości, ale mimo to jest piękna, bo jest to książka o kobiecie, dla kobiety, napisana przez kobietę. Jest o sile, wsparciu,  pewności siebie, rozwoju. O pięknie kobiety, o Dzikiej Kobiecie, jej skomplikowanej wewnętrznej naturze.
Teraz rozumiem i popieram w stu procentach frazes: „każda kobieta musi ją przeczytać”.
Czasem warto poczekać, nawet kilka lat, by docenić wartość niektórych książek….

A Wy czytaliście już „Biegnącą z Wilkami”?